sobota, 8 grudnia 2012

Nowy w Warszawie


Nie będę pisał, kim jest bohater, skąd przyjechał i co się z nim dzieje, bo to wszystko napisane jest i na okładce i w tych wszystkich prowadzeniach od Wydawnictwa. 
No albo dobra, napiszę: generalnie zapoznajemy wrażliwego chłopca z Lubelszczyzny, który opowiada o swoich przeżyciach, poglądach na dorosłość, planach na życie. Wszystko to przy okazji przyjazdu na studia do Warszawy. 

Nie wiem, czy książka jest kryminałem sensacyjnym, ale już w 2. rozdziale dowiadujemy się, jak to nasz bohater jest zatrzymywany na Stadionie Dziesięciolecia (tu walor historyczny) jako poszukiwany przez policję. Ale nie powiem, jak się z tego wykaraska.

Z kolei w rozdziale 4. (ależ oczywiście, książka typu "zwierzenia geja" nie może pominąć takiej wyliczanki) poznajemy wszystkich pierwszych seksualnych lub tylko platonicznych partnerów naszego bohatera. Policzmy: wychowawca, pan z WF, Czarek, Karol, Jarek, NN, Robert, wyuzdany facet z Krakowa, młodziutki Jędrek, Leszek z Wawy. Sprawdźcie mnie, czy kogoś nie przeskoczyłem. Dziwicie się, co tu robi NN? No chyba nie. Tak jak w dowcipie, że wstaje się rano i leci tekst "A jak ty właściwie masz na imię?". Ok, sorry, smutne może, ale pewno się zdarza. Co tu dużo gadać, każdy z nas przez to przechodził. Przez wyliczankę swoich wymarzonych, niekoniecznie przez to ostatnie.

W czwartym rozdziale Autor zabiera też głos w odwiecznej dyskusji fundamentalnej: skąd sie bierze gejostwo. Twierdzi, że kluczowe były zabawy w męża i żonę na początku podstawówki. Ja tam się nie wypowiadam, ale pamiętam, że też koło tego czasu bawiłem sie regularnie z sąsiadem w lekarza. Chyba każdy się bawił. Tylko że ten mój wyjechał niedługo do Niemiec i nie mam pojęcia, co z nim, ale chyba jest hetero. Bobym coś słyszał.

No to mamy za sobą rozdział 4. 
Cóż, generalnie w trakcie tego całego przejazdu i rozlokowywania się na warszawskich Bielanach bohaterowi jest strasznie smutno, trochę chce mu się płakusiać, trochę wszystkiego się boi, wliczając w to autobusy, tramwaje, warszawiaków i jeszcze tego, że mu się urwie ucho od torby. Akurat to ucho mu się naprawdę urwało, wykrakał se. Więc na razie jest depresyjnie, ale to dopiero początek i tak ogólnie liczę, że chłopak się rozkręci i zrobi się weselej i kolorowiej, a nawet dziczej. A nawet wiem, że tak będzie, bo tak naprawdę jestem już parę rozdziałów dalej, ale o tym sza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz