czwartek, 13 grudnia 2012

Jak pragnę dzidy!


No. Jak się przebrnie kolejne parę stron, to już się zaczyna rozwidniać. Przeżyliśmy już puste, obce ściany, karaluszki u Zochy, dojazdy. Trzeba było jeszcze przebrnąć przez takie tam... retrospekcje z życia licealnego. Oczywiście najczęściej nikt go nie lubił, łącznie ze wstrętnymi nauczycielkami, które jak zwykle były na niego "uwzięte". Wszyscy go odrzucali, bili itd. Wiem, że upraszczam - jak kto lubi, starannie przeczyta rzeczony rozdział, a jest to rozdział 9.
 Fakt, to wszystko wpisuje się jeszcze w tą starą deprechę. Potem już jest coraz lepiej.

Teraz nasz gościu najbardziej przeżywa, kogo spotka na roku i czy od razu wyjdzie, że jest wieśniakiem z prowincji. Strój każdego wchodzącego na aulę jest lustrowany, wiadomo - Warszawka - to bogactwo, reszta... . Taka mała schiza.
Ale nie martwcie się, zaraz się okaże, że większość to swojacy. Czas również poznawać nowe koleżanki. Będzie to bodaj Justyna, Emilia i Nina. Każda z nich malownicza i mająca coś w sobie. Na tym etapie można śmiało stwierdzić, że chłopakowi depresja już dawno przeszła, bo z jedną to już nawet zahaczył o planowanie ślubu i strojów ślubnych. Tak, tak! 

Pytacie skąd ten odjechany tytuł odcinka? Hehe:
Z pewnej niezapomnianej sceny, gdy wybrali się bodajże w 2 chłopców i 2 dziewczyny do jednego modnego klubu. Jacyś zabawowi kolesie, niby ci Warszawiacy, co najpierw biją, a potem pytają, zaczepili te laski tekstem typu "czy jesteście panie prostytutkami?". Otrzymawszy kulturalną acz rzeczową odpowiedź przeczącą, zamiast zrobić pobojowisko czy inny akt chuligaństwa ulicznego, zwyczajnie podziękowawszy oddalają się. Więc jednak w Warszawie panuje wysoka kultura, a nie to, co się tam gada... 
Zaraz potem pada ów nowy frazeologizm, ale żeby zrozumieć, trzeba przeczytać. 
A potem tego dnia chłopak popuszcza wodze fantazji. Zaczyna się od tego, że pewna grubawa laska, tym razem tak! - wyglądająca jak prostytutka, dostawia się do niego w tym klubie, a kończy na tym, że właściwie "coming out" ma tam za sobą i w ogóle jest gwiazdą tego wieczoru. No bo przecież kto tak zatańczy jak gej, nie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz