sobota, 16 lutego 2013

Przeżyliśmy rok. I jak było?




Wygląda na to, że przeczytaliśmy już całą książkę, że odbyliśmy tę podróż razem.
Tak naprawdę nie wiem, czy ktoś towarzyszył mi w tej podróży. Cóż, ukazały się 2 komentarze, więc ktoś zapewne i po książkę, i po moje teksty sięgnął... 
Zakończyliśmy tą przygodę, jak by ją podsumować?...
Cóż, książka opowiada o życiu młodego chłopaka, który rzeczywiście poznaje życie i w pewnym sensie dzieje się to bardzo schematycznie. Nie, nie dlatego, że książka jest napisana nieumiejętnie. To nie ma nic wspólnego z oceną Autora. Po prostu życie klubowe, życie w środowisku gejowskim jest schematyczne. Jestem pewien, że na wielu kartach wielu z nas zauważało typowe scenki, które albo zna z opowiadań, albo z autopsji. To poznawanie nowych ludzi, to ocenianie się wzajemne, te priorytety, te tematy rozmów... Prawda, że znajome? Chociaż w sumie pewnie wielu z nas marzy o czymś innym, o czymś "normalnym". I też bardzo schematyczne są te "związki", bardzo łatwo nawiązywane, bardzo łatwo się rozpadające.
Kiedyś usłyszałem - oczywiście nie powtórzę żadnych personaliów - że ktoś tam za tydzień będzie miał już pół miesiąca, jak są razem. No brawo! Super związek, prawda? Z drugiej strony jak się ma już ponad te 20 lat, to zaczyna się rozumieć, że coś prawdziwego, coś sensownego, coś, na czym można zbudować życie czy jakąś przyszłość... do tego trzeba dojrzeć. To naprawdę nie jest taka giełda, to się nie dzieje w dwa tygodnie.

No dobrze, ale dosyć tej melancholii! W końcu książka była o Dwudziestolatku i była w miarę wesoła...  Wesoła?... Przygodowa. Miała swoje euforie i swoje depresje. Ciekawostką jest to, że właściwie dokładnie w połowie książki, gdyby tak przeliczyć strony i podzielić, czytamy słowa, że Wiktor w życiu naszego bohatera "był", czyli się skończył. Całą drugą część stanowi wejście w Internet, krótki kurs prawdziwego życia na Internecie, a zaraz potem związek z Mariuszem - Mariuszem30, czy coś tam... 

Swoją drogą, kto tak naprawdę sugeruje się nickiem czy jakimiś cyferkami wypisywanymi na chacie. A jak wiemy, powodem jednej scysji były właśnie te cyferki, czyli wiek. I gdy tak spojrzeć z dystansem na ten cały związek z Mariuszem, to co? Przecież spotkali się po raz pierwszy, spędzili z sobą weekend i od razu był seks, i to bez zabezpieczenia. Prawda, że charakterystyczne...?

Ja nie chcę wielce krytykować, ponieważ uroczo naiwna jest postawa naszego bohatera, który bodaj w 44. rozdziale rozważa, a wręcz decyduje się wziąć kredyt po to, aby spłacić wierzytelności swojego partnera, którego zna właściwie kilka tygodni, ale z którym zamierza spędzić całe - a przynajmniej najbliższe - życie. 
Urocza naiwność, ale naiwność również przerażająca...
Wystarczy przeczytaćkilka następnych rozdziałów, żeby przekonać się, jak niewiele wiedzieliśmy o tym naszym Mariuszu i jak wiele musi się zmienić i to szybko. A jednak kredyt, takie sprawy... one wiążą na bardzo długo. Może osobiście jestem zbyt ostrożny, ale jednak naprawdę są pewne granice, prawda? Jak to mówią, jak się jest młody, to się jest głupi, a jak się jest mądry, to już się jest stary. I to dotyczy każdego środowiska.


No tak. Prawie cała druga połowa książki kręci się wokół Mariusza.  Ale teraz sypnę spojlerem, bo gdy przeczytacie ostatnią stronę, zauważycie pewnie pewną "klamrę fabularną"... Reszty trzeba się domyślić. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz